Aktualności

Podsumowanie sezonu Express Ligi...

Taki był sezon Express Ligi w wykonaniu poszczególnych drużyn...

 

DHL

Przebieg sezonu: Od pierwszej kolejki obserwatorzy podkreślali, że to właśnie DHL, który grał już kiedyś w Biznes Lidze, jest faworytem do pierwszego miejsca. Rzeczywistość zdawała się potwierdzać przypuszczenia: Mijały kolejki a niebiescy z kwitkiem odprawiali kolejnych przeciwników. Aż do dziesiątej kolejki. Wtedy w trybach mistrzowskiej machiny coś się zacięło. Trzy kolejne porażki spowodowały, że DHL stracił fotel lidera na rzecz KDWT. Ostatecznie jednak na niego powrócił i już do samego końca nie oddał.

Najlepszy mecz: 10:1 z Portą w VII kolejce. Tak wysoka wygrana nad bardzo solidnym ligowym zespołem musiała budzić uznanie. Od pierwszych minut tego pojedynku DHL niepodzielnie dominował i prezentował poziom nieosiągalny dla innych ekip. W rezultacie zaaplikował rywalowi aż dziesięć bramek, samemu tracąc tylko jedną.

Niespodzianka: Nagłe załamanie formy w połowie sezonu. Nie wiadomo co było przyczyną takiego kryzysu DHL, ale jest on doprawdy zdumiewający. Przez trzy kolejne serie gier przegrywał on swoje mecze, podczas gdy wcześniej nie miał sobie równych. Ważne, że po tym paśmie klęsk niebiescy nie załamali się i odbudowali formę, co przyniosło zakładany chyba przez nich od samefo początku efekt.

Gwiazda: W zespole, który jako jedyny przekroczył (i to zdecydowanie) granicę stu strzelonych goli na ten laur zasługiwać muszą napastnicy. Szczególnie jeden z nich – Tomasz Zieliński. Król strzelców, który przypieczętował kwestię mistrzostwa swojej ekipy. Oby więcej takich piłkarzy w Biznes Lidze!

KDWT

Przebieg sezonu: Gdyby zerknąć na wykres pozycji zajmowanych przez KDWT po poszczególnych kolejkach, można zauważyć niemal idealną tendencję wzrostową. Po I kolejce, kiedy to żółci wylądowali na 9 pozycji było już tylko znacznie lepiej. Wygrane pozwalały piąć się w górę stawki i przez cztery kolejki okupować nawet fotel lidera. Ostatecznie utracony na rzecz DHL, lecz mimo wszystko postawę tej drużyny należy ocenić na bardzo duży plus.

Najlepszy mecz: Zdecydowanie istna egzekucja dokonana na DHL w rundzie rewanżowej. Zwycięstwo nad ówczesnym liderem, którego od reszty stawki dzieliły lata świetlne, i to aż 8:0 było nie tylko ogromnym zaskoczeniem, ale i sygnałem, na co stać żółtych. W tym starciu wychodziło im absolutnie wszystko.

Niespodzianka: Najbardziej zaskoczyła w KDWT... postawa drużyny. No bo kto by przypuszczał, że zespół, który w pierwszej kolejce przegrywa 2:7 będzie w stanie ukończyć rozgrywki na drugim miejscu? Stopniowy awans, jakiego dokonywali żółci powodował, że z każdym tygodniem przeciwnicy musieli coraz bardziej się z nimi liczyć.

Gwiazda: Wybór pada na Dawida Witko. Co prawda nie zdobył on jakiejś szczególnie imponującej liczby goli (12), lecz zanotował dodatkowo osiem asyst, co w punktacji kanadyjskiej plasuje go najwyżej z całego zespołu. Trzeba jednak powiedzieć, że siłą KDWT był kolektyw, którego Witko był po prostu najefektywniejszym elementem.

HCL Poland

Przebieg sezonu: HCL nie od początku należało do ligowej czołówki. Sukces tej drużyny rodził się w bólach. Każde kolejne spotkanie było coraz lepsze, ekipa robiła się coraz bardziej zgrana, a i wyniki po pewnym czasie stały się więcej niż zadowalające. Kapitalna wręcz druga część sezonu, w której HCL stracił tylko cztery punkty (przegrywając z Decathlonem i remisując z Portą) pozwoliła mu się przesunąć na trzecią lokatę. Podium to duże osiągnięcie tego zespołu, choć wydaje się, że stać ją jeszcze na znacznie więcej.

Najlepszy mecz: Wydaje się, że na to miano zasługuje spotkanie z rundy rewanżowej. HCL zmierzył się z triumfatorem rozgrywek, DHL i przekonywająco wygrał 4:2. W pewnym momencie prowadził już w tym meczu 3:0, lecz ostatecznie zadowolić się musiał dwubramkową wygraną, która i tak budzić musiała ogromny szacunek.

Niespodzianka: Bilans meczy z pozostałymi zespołami z podium. Okazuje się bowiem, że mimo sporej straty punktowej, tak do KDWT jak i DHL, każdego z tych przeciwników żółci pokonali po razie. Obie wygrane miały miejsce w rundzie rewanżowej. W pierwszej serii gier HCL udało się „tylko” zremisować z KDWT, lecz to i tak oznacza, że w pojedynku tych ekip to oni byli górą.

Gwiazda: Carlo Mollica. Kapitan i ostoja HCL był kluczową postacią całego zespołu. 14 bramek i 13 asyst tego gracza pokazuje tylko, jak wielki jest jego wkład w trzecią lokatę drużyny. W trudnych momentach to on brał na siebie ciężar rozgrywania piłki. Zdecydowanie jeden z najlepszych piłkarzy całej Express Ligi.

Porta Kraków

Przebieg sezonu: Finiszująca tuż za podium drużyna Porty rozpoczęła występy od usadowienia się w fotelu lidera. Było to możliwe dzięki niezwykle efektownej wygranej na otwarcie (11:1 z KPMG). Potem już tak dobrze nie było; kolejne mecze nie układały się dla żółtych równie pomyślnie. Przez sporą część drugiej rundy znajdowali się oni nawet na piątej pozycji. Szczęśliwie, udana końcówka, okraszona między innymi zwycięstwem nad będącym wtedy na pierwszej pozycji KDWT, pozwoliła zająć to, najbardziej nielubiane przez sportowców, czwarte miejsce.

Najlepszy mecz: Wydaje się, że takim było właśnie spotkanie rundy rewanżowej z KDWT. Mało kto stawiał w tym meczu na Portę, lecz ta niezwykle mocno postraszyła ówczesnego lidera i mimo porażki, zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko. Kto oglądał tamten mecz, na pewno zapamiętał jego porywające tempo.

Niespodzianka: Postawa napastników. Finiszując na czwartej pozycji, Porta strzeliła więcej bramek niż drugie KDWT! Żółci preferowali ofensywny styl gry, przez co w ich meczach zazwyczaj padało sporo bramek (średnio 9,56 gola na spotkanie!)

Największa gwiazda: Marcin Kluza. 18 bramek (najwięcej z całego zespołu) stawiało go przez długi czas w czołówce klasyfikacji najskuteczniejszych. Mimo, iż Porta miała w składzie jeszcze co najmniej kilku kanonierów, to właśnie jemu należą się największe brawa. Kto wie, czy nie powalczyłby o koronę, gdyby nie fakt, iż zagrał tylko w 14 meczach...

Kolporter

Przebieg sezonu: W Ekspress Lidze Kolporterowi wiodło się ze zmiennym szczęściem. Przez większość czasu balansował on pomiędzy szóstą a siódmą lokatą. Dopiero niezła końcówka (9 punktów w czterech ostatnich kolejkach) pozwoliła przesunąć się pomarańczowym na piąte miejsce. Wydaje się, że sprawiedliwe, patrząc w perspektywie wszystkich osiemnastu meczy. Mimo, iż nie strzelali zbyt wielu goli, piłkarze zespołu zapadli w pamięć ze względu na miłą dla oka i zawsze prowadzoną w duchu fair grę.

Najlepszy mecz: Dopiero w końcówce gra Kolportera zaczęła wkraczać na właściwe tory. Kluczowym dla tego zespołu spotkaniem było to rozegrane w XV kolejce. Przeciwnikiem pomarańczowych był Crann.pl. Grający w strojach Chelsea Londyn gracze granatowych zostali kompletnie rozbici, przegrywając aż 0:14. W ekipie Kolportera zagrało wtedy absolutnie wszystko. Ta efektowna wygrana była dla drużyny impulsem, który pozwolił tak skutecznie zafiniszować.

Niespodzianka: Tym razem to niespodzianka in minus: słaba skuteczność. Wyłączając wspomniane wcześniej spotkanie z Crannem, średnia goli zdobytych przez Kolporter to zaledwie 3,38. Mimo prezentowanej niekiedy bardzo dobrej gry, to właśnie brak zimnej krwi był głównym powodem, dla którego pomarańczowi nie zajęli wyższej lokaty.

Gwiazda: Tu wybór mógł być jeden: Janusz Dziaduła. Trzeci egzekutor ligi, zdobywca aż 40% wszystkich goli zespołu. Trudno w całej Biznes Lidze (no, może poza Americaną z czasów Roberta Dąbrowskiego) wskazać drużynę, w której tak wiele zależałoby od jednego tylko zawodnika. Pozostaje tylko życzyć równie dobrze wyregulowanego celownika także pozostałym piłkarzom drużyny,

Coca-Cola

Przebieg sezonu: Wydaje się, że zespół Marka Manii mierzył nieco wyżej. Zakończył rozgrywki na szóstej pozycji, choć początkowo należał do mocniejszych ekip ligi. Niestety, kłopoty kadrowe i zwyczajny pech uniemożliwiły zajęcie wyższej lokaty. A było całkiem blisko, bowiem czerwoni wylądowali ostatecznie tylko punkcik za Kolporterem i cztery za Portą. Chcąc się liczyć w kolejnym sezonie, muszą chyba popracować nad poszerzeniem kadry.

Najlepszy mecz: Inaugurujące występy Coca-Coli w Biznes Lidze spotkanie z Kolporterem. Spośród wszystkich ekip, które zaprezentowały się tego wieczoru, czerwoni spisali się chyba najlepiej i pozwolili sądzić, że sezon może należeć do nich. Z pomarańczowymi zagrali odważnie i agresywnie, co przyniosło bardzo dobre efekty. No i mieli też do dyspozycji bardzo wielu piłkarzy, z czym potem były problemy...

Niespodzianka: (tu wrzuć hiperłącze do tego filmu: http://www.youtube.com/watch?v=KWYQ4kKxdAo ) - bez dwóch zdań widoczna w 9 minucie i 42 sekundzie filmu bramka Kazimierza Lendy. Kto by przypuszczał, że piłkarze w Biznes Lidze potrafią zdobywać takie gole? To jedna z ładniejszych bramek oglądanych na naszych boiskach...

Gwiazda: Do tego miana aspirowało dwóch zawodników: Marek Mania i Kazimierz Lenda. Ostatecznie wybór pada na tego pierwszego. Walka z kontuzją, dręczącą Pana Marka przez większą część sezonu, wygrana przez niego została w wielkim stylu. 20 bramek i szóste miejsce na liście najlepszych strzelców bez wątpienia budzą uznanie.

Decathlon Zakopianka

Przebieg sezonu: Piłkarze Decathlonu poczynali sobie całkiem dzielnie. Niestety, tylko do pewnego momentu. Mowa o XIV kolejce, czyli momencie, kiedy na boiskach Biznes Ligi pojawili się po raz ostatni. Zajmowali wtedy trzecie miejsce w tabeli i mieli realne szanse na podium. Niestety, ujemne punkty za nie stawienie się na cztery ostatnie mecze spowodowały, że rozgrywki Decathlon zakończył na siódmej lokacie. Czy szczęśliwej? Dla piłkarzy tej ekipy chyba nie do końca.

Najlepszy mecz: 19:0 z Crannem w XIII kolejce. Wynik, który do niedawna byłby rekordem całej Biznes Ligi w pełni potwierdzał, że aspiracje Decathlonu są wysokie. Tak okazała wygrana musiała podziałać na wyobraźnię przeciwników, którzy musieli zacząć naprawdę poważnie się liczyć z piłkarzami czerwonych.

Niespodzianka: Wycofanie się z rozgrywek. Zajmując trzecie miejsce w tabeli, Decathlon odpuścił i nie pojawił się na czterech ostatnich meczach. W ten sposób wypuścił z rąk mocno prawdopodobne ligowe podium. Przyczyny tego są nieznane. Być może to kłopoty kadrowe spowodowały, że po raz ostatni dane nam było oglądać czerwonych w spotkaniu z Kompanią Piwowarską?

Gwiazda: Łukasz Radzimowski. Zapewne to on sięgnąłby po koronę króla strzelców, gdyby jego zespół dotrwał do końca rozgrywek. Mimo wycofania, udało mu się w klasyfikacji najskuteczniejszych zająć drugie miejsce z 34 bramkami na koncie.

Kompania Piwowarska

Przebieg sezonu: Finiszująca na ósmym miejscu Kompania przez większą część sezonu plasowała się właśnie na tej lokacie. Po niezłym początku, który pozwolił przez chwilę być nawet na podium, biali obniżyli loty i znaleźli się znacznie bliżej drugiego krańca stawki. Pozycja, na której zakończyli rozgrywki jest jednak, patrząc przez pryzmat niektórych przynajmniej spotkań, zbyt niska. Gdyby w każdym starciu piłkarze Kompanii prezentowali się tak jak w opisywanym niżej pojedynku z DHL, z pewnością skończyliby znacznie wyżej.

Najlepszy mecz: Spotkanie rewanżowe z DHL. Skazywani na pożarcie piłkarze Kompanii zagrali bardzo dobrze w obronie, co było kluczem do ich sukcesu. Wygrali 2:0, wykorzystując dwie szybkie kontry. Taki właśnie styl gry odpowiadał im najbardziej, co w piękny sposób pokazali pokonując lidera.

Niespodzianka: Porażka z KPMG w XII kolejce. Mecz, który dla niebieskich był najlepszy w sezonie, okazał się też największą niespodzianką, jaką swoim kibicom zgotowali biali. Niestety, niespodzianką in minus. Nieoczekiwana, choć zasłużona porażka spowodowała w ostatecznym rozrachunku, że Kompania zamiast na siódmym, ukończyła rozgrywki na ósmym miejscu.

Gwiazda: W tej ekipie najjaśniejszym punktem był obrońca. Mowa o Jacku Wypasku, który, poza dobrą grą w defensywie wyróżniał się świetnymi strzałami z dystansu. Kilkukrotnie, nawet z własnej połowy, zaskakiwał przeciwników mocnymi i precyzyjnymi uderzeniami. 4 gole zdobte w sezonie to jak na defensora wynik całkiem niezły.

KPMG

Przebieg sezonu: Przez pełne 18 kolejek, łącznie tylko trzy tygodnie KPMG znajdowało się na pozycji wyższej niż dziewiąta. Tylko pięciokrotnie udawało się piłkarzom drużyny zwyciężać spotkania, choć przyznać trzeba, że ich problem tkwił raczej w słabej defensywie niż braku wartościowych napastników. Gdyby zamiast okrągłych 150 bramek KPMG straciło choć o 1/3 mniej, zajmowana pozycja z pewnością byłaby wyższa.

Najlepszy mecz: Na to miano zasługuje zwycięstwo nad Kompanią Piwowarską. Rywal, który zaledwie tydzień przed meczem z KPMG pokonał lidera, przystępował do tego pojedynku niezwykle pewny siebie. Niebiescy mocno go jednak skarcili i wygrali 6:4, sprawiając sporą niespodziankę.

Niespodzianka: Wspominana już defensywa. W kolejnym sezonie rozgrywek KPMG, chcąc poczynić jakikolwiek postęp musi mocno popracować nad grą w obronie. Tracąc średnio blisko 8,5 gola w każdym meczu, trudno walczyć o coś więcej niż środek tabeli. Przepaść między postawą ataku a obrony była wręcz uderzająca.

Gwiazda: Paweł Szczepański. Zawodnik bardzo podobny w swojej roli na boisku co Janusz Dziaduła z Kolportera. Egzekutor i asystent, zdecydowanie najbardziej wartościowy zawodnik KPMG. Cały swój dorobek (28 bramek i 10 asyst) zgromadził w 13 tylko meczach, co najlepiej świadczy o jego klasie.

Crann.pl

Przebieg sezonu: Do ostatniej kolejki Crann walczył o swoje pierwsze punkty w Biznes Lidze. Niestety, po debiutanckim sezonie ich liczba wciąż wynosi zero. Choć parokrotnie było całkiem blisko, ani razu czarnym nie udało się chociażby zremisować. W efekcie tego zamknęli oni oczywiście stawkę ekip. Trzeba jednak przyznać, że ten sezon nie poszedł w ich wykonaniu na marne. Doświadczenie, jakie zdobyli piłkarze drużyny z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

Najlepszy mecz: W obliczu tego, że Crann nie wygrał ani razu, wskazanie najlepszego spotkania jest trudne. Za takie można jednak uznać mecz siódmej kolejki z KPMG, który czarni przegrali minimalnie – 5:6. W tym pojedynku mieli nawet spore szanse na zwycięstwo, lecz niestety szanse na nie przekreśliła słaba końcówka.

Niespodzianka: Brak punktów po 18 kolejkach. Chyba mało kto zakładał, że taki wynik, będący rezultatem nie tyle słabej gry, co czasami po prostu pecha, jest możliwy.

Gwiazda: Konrad Pabijan. 19 spośród 41 bramek całej drużyny Crann to wynik mówiący sam za siebie. W każdym meczu Crannu to właśnie jego zatrzymać defensorom rywali było najtrudniej. Świetna gra tego piłkarza jest dla czarnych promyczkiem nadziei, że kolejny sezon może być znacznie lepszy. Do poziomu Pabijana muszą się jednak dopasować koledzy.